forum.bezdroza.pl
Forum dyskusyjne Portalu Podróżnika
|
|
|
rumunia: na jakie góry się zdecydować? |
| Autor |
Wiadomość |
jafeth
Dołączył: 30 Lip 2007 Posty: 13 Skąd: Białystok
|
Wysłany: Czw Wrz 27, 2007 9:53 pm
|
|
|
Jakieś już dwa tygodnie temu wróciliśmy z wyprawy do Rumunii. Był kapitalnie, piękne miejsca, dużo przygód Byliśmy w górach Rodniańskich, Braszów a potem parę dni nad morzem i Deltą, czyli wszystkiego po trochu, w ciągłym ruchu tak jak lubię.
Jakby co służę informacjami z tych miejsc.
Tutaj parę wybranych fotek:
http://tomekomel.piasta.pl/rumunia/
Jako że temat jest o górach to napiszę tu parę słów o górach Rodniańskich.
Przede wszystkim bardzo puste i dzikie. Przez 3 dni wędrówki spotkaliśmy 3 turystów - miłe. Poza tym były trudniejsze do wędrówki niż mi się wydawało ze zdjęć i opisów - niektóre podejścia były naprawdę wyczerujące pomimo tego że trochę trenowałem klondycję przed wyprawą. Poza tym czasy pokonania tras w oznaczeniach w przewodniku i na szlakach są mocno przesadzone. Dla przykładu: wejście według przewodnika bezdroży z wioski Vinea Vinelui na Inuel zajmuje 5-6 godzin, nam zajęło od 11 do wieczora i miejscowi dziwili się że zrobiliśmy to tak szybko... Podobnie z innymi trasami. Trzeba brać duży zapas co do tego co napisane w przewodniku.
Wody pod dostatkiem.
Na psy pasterskie wystarczyły kije i nawoływanie pomocy - zaraz zjawił się pasterz.
Ludzie z okolicznych wsi przemili - można znaleźć tani nocleg. Nas przygarnął myśliwy - uczta do poźnego wieczora
Polecam bardzo to pasmo. |
|
|
|
 |
abcde
Gość
|
Wysłany: Sro Paź 31, 2007 10:20 am Podroz do Rumuni
|
|
|
Od miesiąca wybieram się do Rumunii Szukam firm przewozowych, linii lotniczych i....... dupa Jeżeli w ogóle jadą w tamtą stronę to tylko do Suceavy i Bukaresztu A ja muszę się dostać do Timisoary Wiem ze moge sobie podjechac pociagiem ale nigdy wcześniej nie byłam w Rumunii a mam zamiar jechać sama Trochę mnie to przeraża Słyszałam że najtańszym sposobem jest kupowanie biletów na odcinkach krajowych Problem jednak w tym że nie znam jeszcze dobrze rumuńskiego Nie chcę się targać po jakichś kasach albo szarpać z konduktorami Jeżeli ktoś zna jakiś sposób na NAJSZYBSZE dostanie sie do Timisoary bez wiekszych problemow .... bede bardzo wdzieczna |
|
|
|
 |
marvinah
Dołączył: 05 Wrz 2010 Posty: 1
|
Wysłany: Nie Wrz 05, 2010 10:24 pm
|
|
|
| pojechalismy we dwojke do rumunii zeby przede wszystkim pochodzic po gorach. niestety polazilismy 3 dni a kazdego mielismy jakies spotkanie z agresywnymi psami pasterskimi. trzeciego dnia na szlaku osaczylo nas 5 psow a jeden skaleczyl mnie zebami i pazurami i musialam pojechac do szpitala po zastrzyk. mysle ze mielismy duzo szczescia. nie pojawil sie zaden pasterz. udalo nam sie wycofac i wystraszyc je krzykami. najgorzej bylo jak zaczely nas otaczac. myslalam ze nas okalecza bo mialam nadzieje ze nie zagryza. nie bagatelizujcie problemu bo moze to sie zle skonczyc. w internecie jest psoro podobnych historii. niestety nie bralam ich powaznie a pogryzienia w rumuskich gorach to norma. tak powiedziano mi w szpitalu. zaopatrzcie sie w petardy i badzcie czujni bo na pomoc od pasterzy nie mozna zawsze liczyc. Często sa na bani albo psy ich zwyczajnie nie słuchają. pieski rzadza |
|
|
|
 |
macko
Wiek: 27 Dołączył: 14 Sty 2008 Posty: 37
|
Wysłany: Nie Wrz 12, 2010 12:21 am
|
|
|
Przykra sprawa, niestety trzeba się z tym liczyć. Nie straszyłbym jednak za bardzo, spotkania z psami zazwyczaj kończą się bez uszczerbku dla żadnej ze stron
dorzucę swoją anegdotkę:
Dwa lata temu na przeł. Intre Izvoare w Górach Rodniańskich również doświadczyłem pewnej traumy. Dwójka dzieciaków (na oko jakieś 10 lat) przy pomocy psów próbowała wyłudzić od nas jedzenie. Wyglądało to mniej więcej tak, że zostaliśmy otoczeni przez wściekłą watahę, dzieciaki początkowo przyglądały się nam (chyba miały z tego jakąś zabawę) potem uspokajały psy i na migi pokazywały czego chcą (zrozumieliśmy, że jedzenia oraz żebyśmy gdzieś z nimi poszli). Potem znów szczekanie i tak w kółko. Po długich pertraktacjach z rozmówkami rumuńskimi w ręku i powtarzaniu w kółko, że my zostajemy ("MY" - aici!) a oni mają sobie pójść ("WY" - acolo!) ostatecznie nie bardzo mając pomysł na to co zrobić schowaliśmy się do namiotu (noapte bune!). Psy szarpały odciagi, w pewnym momencie jeden rucił się jakoś bardziej - nie wytrzymałem i coś krzyknąłem. Widocznie była w tym krzyknięciu jakaś desperacja, bo dzieciaki chyba zrozumiały, że nic tu po nich. Zabrały psy i poszły.
Skończyło się na szczęście tylko na strachu ale postanowiliśmy się zwinąć i spać gdzie indziej. Z podejścia na Repede widzieliśmy, że dzieciaki wróciły na przełęcz i zaczepiają innych turystów.. a potem jak jeden z tych turystów idzie gdzieś z dzieciakami, najwyraźniej jednak się rozmyślił bo przez pewien czas stal na skraju przełęczy otoczony przez psy..
Mimo wszystko, myślę, że nie warto rezygnować z wyjazdów do Rumunii z powodu psów. Jest pięknie!
podrawiam,
Maciek |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
|