Helion SA
ul. Kościuszki 1c
44-100 Gliwice
tel. (32) 230-98-63

e-mail: sklep@bezdroza.pl
redakcja: redakcja@bezdroza.pl
informacje o księgarni bezdroza.pl
© Bezdroza 2011

forum.bezdroza.pl


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Barcelona, Madryt - byłam
Autor Wiadomość
mo
Gość
Wysłany: Wto Sie 19, 2003 7:57 pm   Barcelona, Madryt - byłam

Barcelona.
Uderzenie gorącego powietrza nieco osłabia. Ale udało nam się zrozumieć, że taksówkarz nie może podjechać pod hotel, który wybraliśmy, bo ulica jest zamknięta dla ruchu. Nouvel Hotel (***, ul. Santa Anna 18 y 20, tel.93 301 82 74, doba dla dwóch osób 100 euro) ładny, nieco retro, na bocznej uliczce. Mieszkaliśmy nieopodal głównej ulicy Barcelony - La Ramblas. W czasie spaceru po niej byliśmy co chwila zaskakiwani. Tu pieje kogut, tu bogactwo kwiatów i bambusów w ulicznej kwiaciarni, mnóstwo miejsc do wypicia kawy i zjedzenia czegokolwiek lub tapas. Na sklepach z futrami napisy w języku rosyjskim informujące o tym, ze sprzedawcy znają ten język.
Nocleg w Nouvel mieliśmy tylko na jedna noc, wobec czego znaleźliśmy inny hotel. Czysty, zadbany z podstawowym minimum (ręczniki wymieniane są co dwa dni). Hostal Opera **, Sant Pau 20, info@hostalopera.com <mailto:info@hostalopera.com>, tel.93 318 82 01, dwójka 55 euro. Ulica równie mała i poboczna od La Ramblas. Na wprost słynna opera, teatr muzyczny, balet. A nieco dalej... locutorie czyli miejsca, z których można dzwonić, obwieszone zegarami wskazującymi czas w rożnych krajach z przewaga tych, skąd pochodzą śniadzi ludzie: Pakistan, Bangladesz, Indie ( 3 minuty do Polski w środku dnia kosztowały ok. 1,40 euro) Mnóstwo mężczyzn w turbanach, kobiet w sarii, zakłady fryzjerskie jak z amerykańskich filmów czyli takie, w których skupia się życie towarzyskie.
Wspaniałym wynalazkiem okazały się być autobusy turystyczne. Odjeżdżają z Placa de Catalunya. Bilet kupuje się albo w autobusie, albo u dziewczyn stojących na przystanku. Dwudniowy kosztuje 19 euro od osoby. Po wejściu do autobusu dostaje się plan miasta z zaznaczonymi trasami autobusów, książeczkę z kuponami zniżkowymi na wstęp do muzeów i książeczkę z opisanymi przystankami i atrakcjami. Z autobusu można wysiadać i wsiadać do niego gdzie się chce.
Istnieją dwie linie czerwona - północna i południowa - niebieska. Autobusy kursują od 8:00-20:00. W ciągu dwóch dni obejrzeliśmy wszystko co warto, należy i wreszcie to, co nas zainteresowało. Miejsca, które obejrzeliśmy dokładniej:
Trasa czerwona:
SAGRADA FAMILIA. Przygotowałam się na zwiedzanie katedry z chustą do zasłonięcia ramion. Wewnątrz okazało się, ze w katedrze jest plac budowy. Chodzą panowie w kaskach, dudnią młoty pneumatyczne a ludzie siedzą tuż obok automatów z napojami i radośnie gwarzą. Bilet wstępu kosztuje 8 euro, 6 z kuponem z książeczki. Z zewnątrz prześlicznie. W okolicy można kupić tańsze widokówki niż w centrum.
PARK GUELL. Park z uroczymi i słodkimi budowlami Gaudiego. Jest tam tez słynny barceloński jaszczur z mozaiki. Wejście za darmo.
PALAU REIAL. Zatrzymaliśmy się tam, bo chcieliśmy obejrzeć Muzeum Ceramiki. Coś jakby nasz Wilanów; park, ładny pałac w parku. Miłe do znalezienia cienia w upał.
Trasa niebieska:
Przeważnie oglądaliśmy ją tylko z pietra autobusu. Tyle nam wystarczyło. Postanowiliśmy jednak urozmaicić zwiedzanie i na przystanku MIRAMAR-JARDINS COSTA I LLOBERA przesiedliśmy się na kolejkę linowa, którą przejechaliśmy na portem, by wysiąść przy wieży św. Sebastiana. Stamtąd przeszliśmy przez dzielnice Barcelonetę Dawniej było to miejsce gdzie żyli rybacy i raczej biedniejsi mieszkańcy Barcelony. Doszliśmy do przystanku PORT OLIMPIC. I dalej podziwialiśmy miasto z autobusu;)))
Cudowne życie nocne. Wracaliśmy z pubów ok.1 w nocy i wracając zachodziliśmy na kolację. Takich jak my było pełno. Kilka miejsc, w których jedliśmy i uważamy ze można tam z przyjemnością zajść...
Na śniadanie: MOKA Ramblas 126, obsługa chodzi w dżinsowych ogrodniczkach i białych koszulkach. Kawa, świeży sok z pomarańczy, croissant, omlet z warzywami lub bez. Bardzo dobre i sycące...
Obiad: wszelkie bary tapas, szczególnie utkwił nam w pamięci jeden: Santa Anna na ulicy takiej samej nazwy pod nr 8. Kilka przekąsek, butelka wina, chleb - koszt ok.19 euro na dwie osoby.
Kolacja: Santamonica na Placa reial 12. Duża kolacja z winem 30 euro.
Pub: polecamy gorąco HOOK na ul . Calle Ample nr 35. Barman, przystojny Brazylijczyk, Fabio ubrany w strój pirata: biała koszula i chustka na głowie. Menu napisane wg bajki o Piotrusiu Panu ale koktajle wcale bajkowe i dziecięce nie są. Polecam capirinie, caspirowska i mojito:)))) Przed wejściem stoją figury Indian, ale nie należy się zrażać, wnętrze jest pełne uroku.
Oczywiście miejsc, w których można dobrze i smacznie zjeść jest mnóstwo. Te sprawdziliśmy osobiście i chociaż bywaliśmy też w wielu innych, nie zapamiętały nam się tak dobrze albo nie zanotowaliśmy ich adresu;)

Madryt.
Zamieszkaliśmy w Hotelu Paris, na ulicy Alcala 2 (tel.91 521 64 91 do 96) Pobliże Puerta de Sol, samo centrum. Koszt 70 euro za noc w pokoju dwuosobowym. Hotel uroczy, staroświecki i jak pisano w przewodnikach „czasy świetności ma już za sobą”. Nie zapytaliśmy czy ma klimatyzację, wydawało nam się to oczywiste. A nie było;)))) Mieliśmy wiatrak nad łóżkiem, który gdy był włączony dmuchał bezpośrednio na leżących, a gdy był wyłączony nie dało się leżeć, bo wszystko parzyło;)))))) Poza tym otoczenie było naprawdę przyjemne. Obrazy, posążki, rzeźby...
Na Puerta de Sol życie wydaje się nie zamierać. Najbardziej charakterystyczny dla miasta jest niedźwiedź wspinający się na drzewo. Jest też na placu wmurowana tablica z 0 kilometrem. To wszystko wieczorami było obstawione handlarzami, śpiewakami, grajkami najprzeróżniejszych narodowości.
Plaza Mayor, z którego madrytyńczycy są tak dumni jest mniejszy niż nasz rynek w Krakowie, ale chyba jeszcze bardziej obłożony restauracjami. Na wystawach ośmiornice, ryby, krewetki. W pobliżu najstarsza restauracja w Europie. Jej założenie datuje się na 1725 rok. Reklamują się miedzy innymi tym, że jadał u nich Hemingway. (na restauracji obok jest duży napis „tu nie jadał Hemingway”). W „Botin” specjalizują się w pieczonym młodym prosiątku i jagniątku. Trzeba rezerwować stolik I w czasie posiłku uważać na zamawiane wino. „Domowe” jest tylko w butelkach ľ litra. Gdy kończyliśmy drugą zaczynaliśmy wzbudzać zainteresowanie siedzących obok. Wina mieliśmy dość na kilka dni;))))) Z kulinarnych specjałów polecić możemy również sałatkę rosyjską, łódeczki z endywii z serem rokpol, grzyby - boczniaki, oczywiście gazapacho i na deser gorącą czekoladę z churros. Jest też zimny napój horchata, warto spróbować.
Tu tez jeżdżą autobusy turystyczne. Mają 3 trasy: Madryt Historyczny, Madryt Nowoczesny i Pomniki Madrytu. Ceny biletów uzależnione są od tego czy jest to dzień pracujący, czy świąteczny:
1dzień pracujący - 9.62 euro
2 dni pracujące - 12.02 euro
1 dzień świąteczny - 10,82 euro
2 dni w tym jeden świąteczny - 13,22 euro
2 dni świąteczne 14,42 euro.
Przy wejściu dostaje się plan miasta z zaznaczonymi trasami. Przejechaliśmy dwoma i nic nie zainteresowało nas na tyle żeby wysiąść. Było południe i gorące powietrze obezwładniało nas do tego stopnia że zrezygnowaliśmy z trzeciej trasy na rzecz sjesty;)))
W hotelu były oferty wycieczek. Spośród wielu zdecydowaliśmy się na wyjazd do Avill i Segovii. ( 55 euro, z lunchem - 66,50 euro, z obiadem regionalnym - 77, 50 euro. Czas trwania ok.9 godzin).
Avila to miejsce urodzenia św. Teresy. Odwiedziliśmy jej dom i kościół jej imienia. Przewodniczka zaprowadziła nas również do wczesnogotyckiej katedry. Jednak największe wrażenie zrobiły na nas XI wieczne mury obronne otaczające cale miasto. W murach maja swoje gniazda jaskółki i jest to niesamowite połączenie przeszłości z teraźniejszością, ukazanie przydatności tych murów kiedyś i współcześnie;) Pojechaliśmy do Segovii. Nad miastem góruje potężny 28 metrowy akwedukt pamiętający XI wiek. W czasie spacerów po mieście spotkaliśmy gromadkę ludzi, którzy w niedzielne popołudnie w ludowych strojach podśpiewywali idąc uliczka. Gdy zatrzymali się na chwile, zaraz wkoło nich gromadzili się tańczący. Młodsi, starsi wszyscy roześmiani, weseli. Kto nie tańczył i nie śpiewał - klaskał... Obejrzeliśmy katedrę, i fortecę Alcazar. Mieściła się w niej szkoła rycerska. Pokazano nam również kościół templariuszy. Mnóstwo miejsc zapadających w pamięć i takich które trudno opisać, bo brak słów na ich namalowanie;)))
Z pewnością nie widzieliśmy wielu miejsc, które może warto. Wybiórczo i zgodnie ze swoimi przekonaniami i upodobaniami zwiedzaliśmy Barcelonę i Madryt. Obejrzeliśmy to, co chcieliśmy. Zatrzymaliśmy się tylko w dwóch miastach Hiszpanii, bo nie sposób poznać wszystkiego. Nasze zachwyty są na wskroś subiektywne.
Dla nas Hiszpania będzie krajem, w którym spędziliśmy razem bardzo dobry czas. I za to dobre dziękuję mojemu towarzyszowi podróży:)))
 
     
Dante
Gość
Wysłany: Wto Sie 19, 2003 9:28 pm   Ale się rozmarzyłem

Ale się rozmarzyłem :)
Przypomniało mi się kilka filmów Almodovara :)
 
     
Dante
Gość
Wysłany: Wto Sie 19, 2003 9:36 pm   Apropos Gaudiego

Znalazłem fajną stronkę ze zdjęciami i opisem jego dzieł - budowli [url]http://www.gaudi.pik-net.pl[/url]
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
phpBB SEO